Okiem młodego nauczyciela

Czy warto zostać nauczycielem? – czyli praca nauczyciela „od kuchni”

Z okazji Dnia Edukacji Narodowej, postanowiłam stworzyć artykuł ukazujący blaski i cienie zawodu nauczyciela. Uprzedzam Cię jednak, że są to moje SUBIEKTYWNE odczucia oparte na MOICH doświadczeniach, MOICH obserwacjach oraz rozmowach, które przeprowadziłam z innymi, młodymi nauczycielami. Zatem, no właśnie: czy warto zostać nauczycielem?

Poszukiwania

Zakończyłaś/-eś studia pedagogiczne lub zbliżają się one ku końcowi. Jesteś pełen/pełna ambicji, masz zwizualizowany cel (chcesz uczyć i robić to niezwykle dobrze), masz wiedzę teoretyczną (a przy dobrze zorganizowanych praktykach, udaje Ci się nawet sporo realnie popracować) i jesteś gotowa/-y zasilić nauczycielskie szeregi. Przeglądasz oferty pracy, interesujesz się placówkami oświatowymi znajdującymi się w Twojej okolicy, uaktualniasz CV (bo przecież z pewnością pokusiłaś/-eś się o zrobienie jednego lub kilku kursów lub szkoleń, które dadzą Ci większe szanse przy zatrudnieniu), wysyłasz i roznosisz dokumenty, niecierpliwie czekasz na telefon… A tu cisza.

Oto wyrosła przed Tobą pierwsza przeszkoda związana z systemem oświaty. Młodym nauczycielom, takim, którzy są tuż po studiach, trudno jest liczyć na natychmiastowe zatrudnienie w placówce publicznej (tak przynajmniej jest w moim mieście, w Twoim może być zupełnie inaczej, ponieważ z tego, co czytam, wynika, że w wielu miastach w Polsce brakuje nauczycieli i znalezienie pracy jest zdecydowanie prostsze… u mnie tego deficytu nie widać). Sama zaczynałam od placówki niepublicznej, w której etat wynosił, oczywiście, 40h, z czego były to godziny spędzone na pracy z dzieckiem. Dodatkowo dochodziły wszystkie zajęcia, które miałam zlecone do pracy w domu (tak, wiem, nie powinno tak być, ale była to moja pierwsza praca i cieszyłam się, że mam umowę o pracę oraz całkiem niezłe zarobki). Dopiero później udało mi się zdobyć pracę w szkole publicznej.

Początki

Udało się, pracujesz w szkole / przedszkolu / poradni psychologiczno – pedagogicznej lub innej placówce oświatowej. Sierpień chyli się ku końcowi, a Ciebie dopada stres i myśli o tym, w jaki sposób sobie poradzisz. Nie będę się o tym tu rozpisywać, zapraszam Cię jednak do mojego artykułu [KLIK], w którym podpowiadam, jak przebrnąć przez chaos towarzyszący rozpoczynaniu pracy przez nauczyciela.

Wymiar pracy

Temat tak często poruszany w mediach, na forach i wszelkiego rodzaju portalach społecznościowych, że ciężko dodać tu coś od siebie, jednak zaryzykuję.

Wymiar czasu pracy nauczyciela, to, UWAGA, 40 godzin. Nie 18, nie 20, a 40. W czasie tych 40 godzin, nauczyciel prowadzi zajęcia, przygotowuje materiały dydaktyczne do zajęć, prowadzi zebrania i konsultacje indywidualne, wypełnia dokumentację (MNÓSTWO DOKUMENTACJI!), uczestniczy w radach pedagogicznych, posiedzeniach zespołów i wewnątrzszkolnych, obowiązkowych szkoleniach, sprawdza sprawdziany i prace domowe, organizuje wyjścia i wycieczki i realizuje dodatkowe zadania przydzielone przez dyrektora. Osobie pracującej w innym zawodzie wydawać się może, że to naciąganie faktów, że przecież nie w każdym tygodniu ma się zebrania, rady czy szkolenia. Oczywiście, że nie w każdym, ale uwierz mi, nie znam zawodu, w którym tyle ze swojej pracy codziennie przynosi się do domu.

O co więc chodzi z tymi 18 godzinami?

Jest to wymiar godzin, które nauczyciel prowadzi bezpośrednio z uczniami lub wychowankami. I, przypominam, 18h dotyczy nauczycieli pracujących w szkole, rzadko się jednak mówi o innych nauczycielach, a przecież ich wymiar czasu jest zupełnie inny, i tak:

  • nauczyciele szkół i przedszkoli specjalnych, szkół podstawowych, liceów itp. – 18h;
  • nauczyciele przedszkoli pracujący z dziećmi 6-letnimi – 22h;
  • nauczyciele przedszkoli pracujący z dziećmi do lat 6 – 25h;
  • specjaliści poradni psychologiczno – pedagogicznych – 20h;
  • nauczyciele pedagodzy, psycholodzy, logopedzi i doradcy zawodowi pracujący w szkołach – do 22h;
  • nauczyciele wspomagający – 20h;
  • nauczyciele świetlicy – 26h;
  • nauczyciele bibliotekarze – 30h.

Różnice są znaczące, a wynagrodzenie… dla wszystkich takie samo.

*Wymiar czasu pracy nauczycieli pracujących w placówkach niepublicznych wynosi, tak jak już pisałam, najczęściej 40h – decyduje o tym dyrektor.

Wynagrodzenie

Temat jeszcze bardziej rozgrzewający do czerwoności niż poprzedni, zarówno nauczycieli, jak i społeczeństwo, co było widać podczas kwietniowego strajku. Powiem Ci, jak wygląda to w praktyce. „Goła pensja” (stan na 14.10.2019r.) za „goły etat” nauczyciela z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym, wynosi brutto dla:

  • nauczyciela stażysty:  2 782 zł,
  • nauczyciela kontraktowego: 2 862 zł,
  • nauczyciela mianowanego: 3 250 zł,
  • nauczyciela dyplomowanego: 3 817 zł.

Nie patrz, proszę, na internetowe tabele przedstawiające „średnie wynagrodzenia nauczycieli”. Zawarte w nich kwoty niestety nie mają odniesienia do rzeczywistości. Wyliczane są na podstawie wielu różnych dodatków (których spora część nauczycieli nigdy nie dostaje).

A właśnie, na jakie dodatki może liczyć nauczyciel?

  • dodatek za wychowawstwo – od 01.09.2019r. wynosi minimum 300zł brutto,
  • dodatek za wysługę lat – przyznawany od 4 roku pracy i wynoszący 4% od pensji zasadniczej, zwiększający się wraz z stażem pracy (czyli w 5 roku pracy dostaniesz 5% dodatku, w 6 roku – 6% i tak do 20%, większego wzrostu nie ma),
  • dodatek motywacyjny – jego wysokość i kryteria przyznawania ustalane są przez organ prowadzący oraz dyrektora placówki,
  • dodatek za trudne warunki pracy – przyznawany dla nauczycieli praktycznej nauki zawodu, ale też w poradniach psychologiczno – pedagogicznych, szkołach specjalnych, integracyjnych etc.,
  • dodatek funkcyjny – dla dyrektorów i wicedyrektorów,
  • jednorazowy dodatek dla nauczycieli stażystów – 1000zł.

Dodatkowo, mogą pojawić się: świadczenia świąteczne i urlopowe oraz – sporadycznie – nagrody.

Jeżeli masz więcej godzin, niż przewiduje Twój etat „przy tablicy”, otrzymasz pieniądze za nadgodziny.

*Nauczyciele pracujący w placówkach prywatnych nie mają stawek zgodnych z Kartą Nauczyciela – tam wysokość wynagrodzenia najczęściej ustala dyrektor.

Wakacje

Kolejny szeroko omawiany temat (chyba żaden zawód nie jest tak komentowany, jak zawód nauczyciela). „18h pracy, wolne święta, ferie i wakacje”, to ulubione hasło osób, które krytykują nauczycieli. Jak to wygląda w praktyce?

Tak, mam wolne okresy okołoświąteczne, ale wyznaczane są wtedy dyżury, np. w świetlicy. Każdy nauczyciel w czasie roku szkolnego musi odbyć taki dyżur, choć niekoniecznie w okolicach świąt. Ja zawsze staram się wybrać inny dzień, na przykład czas egzaminów. Święta to mój czas dla rodziny. Jednak trzeba się spieszyć – kto pierwszy, ten lepszy.

Tak, mam wolne ferie, ale podczas nich muszę napisać 26 ocen opisowych dla każdego ucznia, pracuję więc naprawdę dużo, ponieważ chcę, aby były one rzetelne.

Tak, mam wolne wakacje. Od, mniej więcej, końca czerwca, do połowy sierpnia, ponieważ wtedy rozpoczyna się organizowanie i planowanie nowego roku szkolnego. Nigdy nie twierdziłam, że nauczyciele szkolni nie mają wakacji, bo uważam, że je mają. Krótsze, niż sądzi wiele osób, ale to nadal półtora miesiąca na regenerację i odpoczynek. To jest fakt. Minusem jest to, że nauczyciel nie może skorzystać z urlopu w innym czasie, nie mamy też urlopu na żądanie.

*Pamiętaj jednak, że wypowiadam się z perspektywy nauczycielki pracującej w szkole. Nauczyciele przedszkoli czy ci pracujący w poradni nie mają wakacji, ponieważ są to placówki „nieferyjne”. Zatrudnione w nich osoby mają normalne urlopy. Tak samo, jak nauczyciele placówek niepublicznych.

Odpowiedzialność

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak duża odpowiedzialność spoczywa na nauczycielach. Kiedy uczniowie są pod naszą opieką, musimy wyostrzyć czujność na 1000%. Dotyczy to wszystkich dzieci: od maluszków w wieku przedszkolnym, poprzez uczniów klas młodszych, aż do licealistów czy uczniów techników. Każda grupa wiekowa dostarcza nauczycielowi wielu stresów związanych z zapewnieniem jej bezpieczeństwa.

Zapewne zastanawiasz się teraz, o co mi właściwie chodzi. Powyższe fakty nie przemawiają przecież na korzyść zawodu nauczyciela, bo, nie ukrywajmy – znalezienie pracy nie jest proste, odpowiedzialność ogromna, a zarobki nieproporcjonalnie niskie. Do tego dochodzi trud samego nauczania, dużo napotkanych problemów wychowawczych, częste konfrontacje z rodzicami i wiele innych spraw.

Co zatem skłoniło mnie do podjęcia tej pracy i sprawiło, że nadal chcę być tu, gdzie jestem obecnie?

Pasja

Tytuł mojego bloga nie jest przypadkowy. Pracuję w szkole i uczę dzieci, ponieważ to UWIELBIAM. Odczuwam ogromną radość i satysfakcję widząc, jak pod moim okiem rozwijają się, poznają świat i odkrywają rządzące nim mechanizmy. Cieszę się, gdy widzę błysk w ich oczach, kiedy udało im się zrozumieć kolejną, istotną wartość. Jestem dumna, kiedy z niepewnych siebie, czasem wręcz zalęknionych dzieci, przeistaczają się w znających swoją wartość młodych ludzi. Nie jestem tylko nauczycielką, jestem ich wychowawczynią, dlatego nie tylko wskazuję im kierunek do zdobywania wiedzy, ale również – co uważam za ważniejsze – dbam o ich rozwój emocjonalny, o to, by były szczęśliwe. I, na podstawie moich doświadczeń, wydaje mi się, że wychodzi mi to całkiem nieźle.

Dlatego, gdy spytasz mnie, czy OPŁACA SIĘ zostać nauczycielem, odpowiem Ci, że nie. Jeżeli szukasz pracy, w której zarobisz dużo pieniędzy, będziesz pracować od – do, bez „przynoszenia” pracy do domu, chcesz, aby Twój zawód był społecznie szanowany i doceniany, pragniesz spokoju, stabilizacji i niewielkiej odpowiedzialności, to wybierz coś innego.

Jeżeli jednak czujesz, że, mimo wszystko, jest to Twoje powołanie i że to właśnie to, co naprawdę chcesz robić w życiu, to rób to, bo WARTO.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się nim z innymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *