Wskazówki dla rodziców

Moje dziecko nie lubi czytać

Głośne „nie!”, kręcenie głową, buntownicze tupanie nogą, czy nawet płacz i krzyk – oto reakcje, jakie często pojawiają się u najmłodszych już na samą wzmiankę, dotyczącą czytania książek. Rodzice mają dosyć zachęcania i zastanawiania się, dlaczego ich dziecko nie lubi czytać, dzieci mają dosyć wysłuchiwania kolejnej reprymendy, a problem nadal nie zostaje rozwiązany. Jakie mogą być przyczyny niechęci do czytania już od najmłodszych lat? Poniżej zamieszczam najczęstsze z nich oraz sposoby na ich rozwiązanie.

Książki to nuda

Najczęstsza odpowiedz dziecka na pytanie: „Dlaczego nie czytasz?”, to oczywiście: „Książki są nudne!”. I wiesz co… ono faktycznie może mieć rację. Nie, absolutnie nie jest to moje zdanie, ale rozumiem punkt widzenia dzieci, które tak mówią i już to wyjaśniam.

Sprawa jest zaskakująco prosta – jeśli dziecko pasjonuje się i jest wręcz zafascynowane tematyką, na przykład, dinozaurów, a otrzymuje książki na temat kosmosu, to choćby zawierały one najpiękniejsze ilustracje i opisy, istnieje duże prawdopodobieństwo, że wylądują one nietknięte na półce. Stanie się tak, ponieważ w danym momencie temat kosmosu jest dziecku obojętny i nieciekawy. Być może za jakiś czas będzie zupełnie odwrotnie i nie będziesz w stanie oderwać małego czytelnika od plansz z gwiazdozbiorami, ale obecnie to dinozaury są najciekawszym tematem na świecie. Dlatego zawsze dopytuj dziecko, dlaczego jego zdaniem książki są nudne. Być może po prostu nie trafiasz z interesującą je tematyką.

Czytanie może być męczące

Dzieje się tak w kilku przypadkach.

Jednym z nich jest niedostatecznie opanowana przez dziecko umiejętność czytania. Oczywiście nie chodzi o to, by odpuścić, bo właśnie dzięki czytaniu ta umiejętność się doskonali, ale musisz zrozumieć, że proces sam w sobie jest trudny i skomplikowany. W takim przypadku wybierajcie pozycje, w których jest niewiele tekstu we frazie, wyrazy nie są trudne, a litery mają odpowiednią wielkość (co nie znaczy, że muszą być bardzo duże). Młodszym dzieciom polecam też różne zabawy z czytaniem sylabowym, czyli odczytywaniem sylab otwartych dwugłoskowych (spółgłoska + samogłoska: PA, MA, TO, LE, FI itp.) jako całości. Można je umieszczać na kolorowych kartonikach, a te przyczepiać na guzikach, klockach, nawet na kamyczkach i wszystkim innym, co przyjdzie Ci do głowy.

Innym przypadkiemniezdiagnozowane problemy dziecka ze wzrokiem – wtedy czytanie staje się prawdziwą męką. Litery mogą się zlewać, stają się niewyraźne, tekst się rozmazuje, a efektem tego jest ból oczu i głowy. Jeśli zauważysz, że podczas czytania dziecko trze oczy, zaciska je, sygnalizuje, że czuje ból lub dyskomfort – skonsultuj się z okulistą.

Kolejna przyczyna, to trudności z czytaniem, które wynikać mogą ze specyficznych trudności w czytaniu i pisaniu, czyli dysleksji. W przypadku dziecka z dysleksją (którą można zdiagnozować dopiero od 4 klasy szkoły podstawowej) typowe ćwiczenia w czytaniu i wielokrotne powtórki niestety nie przyniosą rezultatu. Wymagana jest specjalistyczna diagnoza przeprowadzona w poradni psychologiczno – pedagogicznej oraz zajęcia terapeutyczne prowadzone przez terapeutę pedagogicznego.

Warto również wspomnieć, o ryzyku dysleksji, czyli stwierdzeniu możliwości wystąpienia dysleksji w przyszłości. Ryzyko dysleksji można stwierdzić już u dziecka w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym i taka diagnoza również odbywa się w poradni psychologiczno – pedagogicznej (diagnozy nie dokonuje nauczyciel, może jednak zaobserwować pewne symptomy, świadczące o występowaniu powyższych zaburzeń).

Na temat dysleksji wkrótce stworzę oddzielny wpis.

Nie każ również nieustannie czytać dziecku głośno. Wiadomo, w szkole zadawane są czytanki, które dziecko musi opanować, ale pozwól mu przygotować się do nich w ciszy i skupieniu. Po przygotowaniu się, niech odczyta tekst głośno. Nie przerywaj mu w tym czasie, nie poprawiaj, nie dopowiadaj za nie brakujących fragmentów, nie dekoncentruj. Pochwal za najlepiej opanowane fragmenty i wspólnie popracujcie nad tymi, które wymagają korekty.

Dziecku nie odpowiada forma tekstu

Czarno – białe, gęsto zapisane strony mogą skutecznie zniechęcić do czytania i na nic zdadzą się tłumaczenia i opowieści o walorach literackich książki. Dziecko patrząc na taką pozycję już na starcie może odczuwać zniechęcenie i widmo porażki (jeśli ma trudności z czytaniem). Oprócz treści, w przypadku młodego czytelnika, niezwykle istotną kwestią jest również forma. Na szczęście obecnie półki w księgarniach uginają się pod ciężarem interesujących i pięknie zilustrowanych książek, od trójwymiarowych, przez składające się z różnych faktur, po takie, które mają w sobie zadania do wykonania (starsze dzieci bardzo lubią te zadania). Wspólnie wybierzcie się na zakupy i znajdzie taką pozycję, która zafascynuje Twoje dziecko.

Jeśli nie książka, to może gazetka lub komiks? Oczywiście! Każda forma jest dobra, jeśli tylko ma korzystny wpływ na rozwój dziecka. Dopilnuj tylko, aby były to czasopisma adekwatne do wieku odbiorcy. Obecnie wraca moda na komiksy dla dorosłych, w których treści i obrazy zdecydowanie nie są odpowiednie dla młodych ludzi.

Dalej nie? A może czytanie naprzemienne? Fragment czytasz Ty i opowiadasz dziecku przeczytaną treść, a następnie zamieniacie się rolami i to dziecko czyta, a następnie opowiada swoimi słowami to, na co zwróciło uwagę w przeczytanym fragmencie. To również idealna zabawa dla całej rodziny.

Nadal nic? To może audiobook? Żeby była jasność – uważam, że audiobooki nie są w stanie zastąpić kontaktu z książką wydaną w tradycyjnej formie, jeśli jednak nic nie działa, można się pokusić o naprzemienne wysłuchanie fragmentów tekstu (na przykład w przypadku długich lektur szkolnych) z czytaniem – jeden rozdział uczeń słucha, jeden czyta etc.

Czytanie jest przymusem lub karą

Ileż to razy słyszałam słowa: „Proszę o ciszę, inaczej zaraz wszyscy będą musieli czytać książki!” i łapałam się za głowę. Komunikat tej wypowiedzi jest jasny: „Jesteś niegrzeczny? Za karę musisz czytać!”. W takim przypadku nie ma możliwości, aby proces czytania kojarzył się dziecku z czymś przyjemnym. Przecież jest to kara, więc automatycznie staje się czymś złym. Czymś, czego trzeba za wszelką cenę unikać. I dziecko to właśnie robi. A czy Tobie nie zdarzyło się nigdy powiedzieć: „Jeżeli nie przeczytasz dziś 20 stron tej książki, nie będziesz mógł wyjść na podwórko/pograć na komputerze”? To działa dokładnie tak samo.

Nie porównuj również umiejętności czytelniczych Twojego dziecka z jego rodzeństwem czy rówieśnikami. Takim postępowaniem, po pierwsze zniechęcasz je już na starcie do czytania (bo wie, że jest w tym słabsze od innych i nie poradzi sobie tak dobrze), a po drugie budujesz jego niechęć do wspomnianych osób.

Za dużo technologii

Obecnie smartfony czy tablety towarzyszą dzieciom (o zgrozo!) już od najmłodszych lat. To temat na oddzielny wpis, ale pamiętaj – im więcej technologii, tym bardziej rozleniwiony mózg, a im bardziej rozleniwiony mózg, tym mniej zapału do wielu czynności wymagających od nas wysiłku, czyli, na przykład, do czytania. Ogranicz dostęp dziecka do wszystkich mediów. Niech telefon nie będzie zapychaczem wolnego czasu. Pamiętaj również, żeby nie traktować go jako karty przetargowej („Jeśli przeczytasz 15 stron, będziesz mógł pograć”). Postaraj się zlikwidować dostęp do wszelkich czynników rozpraszających podczas czytania. Wyłącz radio, telewizor, zabierz z pokoju młodsze rodzeństwo. Pozwól dziecku się skoncentrować.

Dziecko nie wie, po co właściwie ma czytać

Samo powtarzanie dziecku, że książki są fajne, niczego nie da. Ono musi widzieć i czuć, jakie korzyści może dać mu czytanie. Na przykład może wspólnie z kolegą lub rodzeństwem poprowadzić kolorowy notatnik i w nim spisywać/rysować najciekawsze sceny z przeczytanych bajek. Oglądając albumy może odczytywać zawarte w nich informacje na tematy, którymi się pasjonuje. No i nie zapominajmy o wielu książkach, które są po prostu zabawne i czytanie ich dostarcza dzieciom rozrywki – w przypadku dzieci szkolnych, na pewno będą to słynne „Przygody Mikołajka”, czy „Dziennik Cwaniaczka”.

Natomiast korzyścią z opanowania samej techniki czytania będzie oczywiście możliwość korzystania z niej w każdym możliwym miejscu – w sklepie, restauracji, u lekarza, czy na przystanku autobusowym. Pozwól dziecku z tej możliwości skorzystać, nawet jeśli Wasz pobyt w danym miejscu nieco się przez to wydłuży.

Doskonale jednak wiadomo, że dzieci najlepiej uczą się poprzez naśladownictwo, dlatego na koniec zadam Ci pytanie:

Czy Ty czytasz książki?

Zastanów się, czy jesteś dobrym przykładem czytelnika. Czy pokazujesz dziecku, że obcowanie z książką to świetny pomysł na spędzanie wolnego czasu? Czy widzi Twój zachwyt i radość na widok nowego zamówienia z księgarni? Czy z entuzjazmem opowiadasz o ostatnio przeczytanej historii?

Pamiętaj, słowami możesz zdziałać wiele, ale dziecko przede wszystkim obserwuje Twoje działania, a później je naśladuje 🙂 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się nim z innymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *